Muzyka

wtorek, 9 września 2014

4 rozdział

Nasze złączone ręce kołysały się między nami. W tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na tej ziemi. Popatrzyłam w zielone oczy Jacoba. zaraz, zielone?! Pewnie założył soczewki.

-Gdzie my tak właściwie idziemy?- Słysząc moje pytanie Jacob uśmiechnął się tajemniczo. Ale mimo to, odpowiedział.

-Idziemy do mnie. Chcesz zobaczyć jak mieszkam?- Kiwnęłam głową, że tak. Ale naraz wstąpiło we mnie wiele obaw. A jeżeli będzie chciał zobaczyć jak ja mieszkam? Jeżeli będzie chciał poznać moich rodziców?Mam nadzieję, ze nie. Nie poznam go przecież z moim brutalnym ojcem. A mama leży w szpitalu, a ja nawet nie wiem, co z nią jest. Tak się cholernie martwię! Dobrze wiem, co mój ojciec potrafi...

Stanęliśmy przed ogromną willą. Poczułam ukłucie zazdrości. Ja nigdy tak nie mieszkałam, nigdy nie miałam luksusów. Mi życie dało prawdziwy wycisk. Właściwie pierwszy raz będę w środku takiego domu.

-To tutaj?- zapytałam. Uśmiechnął się. Kiwnął głową, ze tak. Jej! Ten dom był ogromny, biały i wręcz cudowny! I wystawał kawałek basenu, który musiał być z tyłu. Jacob żył w takich luksusach. Ja zaś jestem zwyczajną wieśniarą... Czuję się głupio. Zachciałam naraz wracać do szkoły. Ja tutaj nie pasuję.

-Chodź!- powiedział władczym tonem. Od razu zapomniałam, że jeszcze chwilę temu chciałam uciekać.

Weszliśmy do dużego, pięknego pomieszczenia. Uderzyło mnie, że chłopak nie powiedział kulturalnego "nie ściągaj butów". No, trudno. Widać nie wychowywano go tak, jak mnie. w zasadzie jeśli bym nieźle zabłociła, to teren do odkurzania byłby za wielki.

-Chodź tu Jacob, razem z Kate.- Usłyszałam miły głos kobiety. Zdziwiłam się. Kto to mógł powiedzieć? Nikt nie wiedział, ze poszliśmy na wagary, w zasadzie Jacob nawet nie miał czasu kiedy to komuś powiedzieć, bo sam nie wiedział, że nie pójdzie do szkoły. A po za tym skąd ta kobieta zna moje imię? Nagle strach mnie sparaliżował.

-Już idziemy, mamo!- Mamo? To nie było logiczne. To nie była zła, ze jej syn poszedł na wagary? I skąd wiedziała, że ja to Kate?

Pokonaliśmy dwa luksusowe pomieszczenia i znaleźliśmy się w czymś, co nazwałabym kuchnią. Stała tam kobieta wyglądająca, jakby miała ze czterdzieści lat. Uśmiechnęła się przyjaźnie.

Przedstawiła mi się. Ja jej również, ale miałam wrażenie, że skądś mnie zna, choć nie miałam pojęcia skąd. Usiadłam z Jacobem przy stole. Jego mama wciąż stała przy blacie i piła wodę ze szklanki. Nagle zaczęła się intensywnie we mnie wpatrywać. Jej mina momentalnie zbladła. Zrobiła ogromne oczy. Nie wiedziałam, co się dzieje. Spojrzałam na Jacoba. Patrzył rozkojarzony na matkę, jakby zastanawiał się, o czym ona myśli.Znów popatrzyłam na mocno wpatrzoną we mnie matkę Jacoba. Miała otwarte oczy pełne strachu.

Nagle puściła szklankę z wodą na podłogę, lecz nie zwróciła na to uwagi. Poderwałam się i podeszłam. Nagle kobieta ocknęła się, jakby wyszła z transu.

-Posprzątam!- Rzuciłam. Popatrzyła na podłogę.Uśmiechnęła się do mnie słabo.

-Nie, dam sobie radę, idźcie z Jacobem do jego pokoju.- Powiedziała pani Summer.

-Mamo, wszystko w porządku?- Zaniepokoił się chłopak. Miał zobojętniałą minę. On chyba wiedział co się stało. Dla mnie to było tajemnicą. Ciekawość gryzła mnie i nie przestawała.

-Jest dobrze, synku. Idźcie do siebie, ja posprzątam. Nie zwracajcie na mnie uwagi. Po prostu coś dziwnego zobaczyłam, nie przejmuj się, jest dobrze. Idźcie. Już.- Powiedziała roztrzepana. Co było we mnie takiego dziwnego, ze aż upuściła szklankę?

Kiedy wychodziliśmy z pomieszczenia, zauważyłam, że mama chłopaka pochylała się nad rozbitym szkłem i płakała. Co tak właściwie się stało? Co jest ze mną nie tak? Nie podeszłam do niej, wiem, że ona potrzebuje teraz spokoju, z jakiejkolwiek przyczyny.

Przechodziłam przez hol nie zwracając uwagi na jego piękno. Miałam zbyt wstrząśniętą głową przemyśleniami. Ale kiedy znaleźliśmy się sami w jego pokoju, od razu o wszystkim zapomniałam.

Jacob zamknął drzwi. Jego pokój był piękny. Taki wszechstronny i wyrażający jego hobby- koszykówkę i... motory. Przyglądałam się z uwielbieniem każdemu detalowi w tym pomieszczeniu zaczynając od jasnych paneli, kończąc na zdjęciach stojących na biurku. Podeszłam bliżej, aby im się przyjrzeć.

Na pierwszym zdjęciu widniał starszy człowiek. Po rysach twarzy zorientowałam się, że jest to pewnie jego dziadek. Wyglądał na zamożnego człowieka, jednak zdjęcie wydrukowane czarno białym kolorem. Nie chciałam myśleć czemu. Od razu mój wzrok skierował się na zdjęcie obok. Prześliczna dziewczyna z kasztanowymi włosami, około rok ode mnie młodsza. Usta pomalowane czerwoną, intensywną szminką. Jej uroda zbiła mnie z tropu. Kim ona jest? Jego dziewczyną? Jeśli tak, to nie mam z nią najmniejszych szans. Z góry bym z nią przegrała.

-To moja siostra.- Usłyszałam szept Jacoba. Nie wiedziałam, że stał tuż za mną.- Ona... nie żyje.- Jego ton był bardzo smutny. Kurczę, nie chciałam, żeby się załamywał przeze mnie...

-Przykro mi...- Odpowiedziałam. Obróciłam się i spojrzałam w jego smutne oczy. Dotknęłam dłonią jego policzka. Popatrzył na mnie.

Złapał mnie za głowę, a ja zamknęłam oczy.  Delikatnie dotknął moje usta swoimi. Poczułam, jak od środka wypełnia mnie szczęście. Oderwaliśmy się od siebie, ale ja za chwile znów przybliżyłam się do jego twarzy. Delikatnie zaczęlismy się całować. Jego lewa ręka czochrała moje włosy. Podekscytowana zaczęłam ssać jego dolną wargę. Podskoczyłam i dałam moje nogi mu w pasie. Wciąż eksperymentowaliśmy z naszymi ustami.

Jacob skoczył ze mną na łóżko. Zaczęliśmy się bardzo namiętnie całować. Kiedy poczułam ból i przypomniałam sobie moje siniaki, których za wszelką cenę nie mógł zobaczyć, zorientowałam się do czego zmierzamy. Cholernie się wystraszyłam i odepchnęłam go.

-Co się stało?- Zapytał czule. Popatrzyłam mu prosto w oczy. Był napalony. I pragnął mnie. Ale ja nie mogłam. Przynajmniej nie dzisiaj, gdy mam na ciele ślady pobicia przez własnego ojca.Zaczęłam szukać w głowie wymówek. Nie mogłam się dzisiaj zgodzić.

-Bo... Jeszcze nigdy tego nie robiłam. Daj mi trochę czasu. Proszę.- Jego oczy pochłonęły mnie do całości. Ciało dawało mi znaki, ze ja właściwie tego chcę. I musiałam się powstrzymywać z całych sił, aby nie ulec temu pragnieniu.

-Dobrze, nie musimy się śpieszyć. Przepraszam, że ja tak...

-Och, nic się nie stało. Naprawdę!- Uśmiechnął się słodko.

-Masz ochotę gdzieś ze mną pójść?- Zapytał z dziwnym uśmieszkiem.

-Pewnie!

~~~~~~~~~~~~~~

Kto poznaje pierwszą piosenkę na mojej liście?? ^^
Jeżeli to czytacie, to proszę o pozostawienie po sobie komentarzy, ponieważ chciałabym wiedzieć czy ktoś czyta moje wypociny... xd 
Jestem otwarta na krytykę, człowiek całe życie się uczy! Piszcie co wam się podobało, czy też nie ;)
Dziękuję za uwagę :)

3 komentarze:

  1. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! <3 ogólnie bardzo dobrze wprowadzasz momenty akcji ;) niby coś jest, ale wystarczająco tyle, by czytelnik chciał czytać dalej! :3 tak trzymaj i pisz szybkooo! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam sie jeszcze nie przeczytałam tego rozdzialu ale ciesze sie ze znow jestes z nami :-) masz moze wattpad? Teraz tam pisze swoje nowe opowiadanko zapraszam do przeczytania <3

    OdpowiedzUsuń